Już od najmłodszych lat, grając w piłkę ręczną, wiedziałem, że ten sport wiąże się z dużą ilością biegania. Zawsze to lubiłem. Byłem szybki, dynamiczny i silny pomimo, że nie dźwigałem jeszcze ciężarów.

Dziś wiem, że nie wynikało to tylko z mięśni. Dużą rolę odgrywały powięzi i podstawowe wzorce ruchowe.

Wchodząc na poziom seniorski, wpajano nam jedno: siłownia jest kluczowa. A że uważałem się za „tytana pracy”, zacząłem robić więcej niż inni. Więcej treningów. Więcej ciężarów. Więcej wszystkiego.

Na początku działało. Więcej kilogramów na sztandze, więcej siły na boisku, aż pewnego dnia coś zaczęło się psuć. Moje ciało zaczęło odczuwać skutki tej etyki pracy, w którą tak bardzo wierzyłem. Siedem jednostek treningowych z drużyną i do tego dwie, czasem trzy dodatkowe sesje siłowe.

Zarzuty, martwe ciągi, kalistenika, kettlebell. Wszystko w klasycznej formie, promowanej w branży fitness.

Nie byłem wtedy świadomy, że rozwijam siłę kosztem ruchu. Kosztem wzorców. Kosztem integracji całego ciała. Siła, którą budowałem, zaczęła mnie sabotować.

Najtrudniejsze było to, że z każdej strony słyszałem to samo. Więcej siły. Więcej pracy. Więcej ciężaru. A ja sam lubiłem ten trening na tyle, że całkowicie odszedłem od biegania.

Właśnie wtedy trafiłem na inne podejście (na szczęście).

Ćwiczenia siłowe były tam modyfikowane w taki sposób, żeby imitowały chód i bieg. To był moment przełomowy. Zrozumiałem, że problemem nie jest brak siły, tylko sposób, w jaki się poruszam.

Zmiana nie była łatwa. Musiałem odpuścić to, co znałem. Schować ego do kieszeni i wrócić do podstaw. Skupiłem się na biomechanice ruchu. Dziś biegam więcej niż kiedyś, ale przede wszystkim poruszam się lepiej.

Na bazie tych doświadczeń stworzyłem system treningowy, który nie skupia się wyłącznie na mięśniach. Uwzględnia on chód, rotacje i integrację łańcuchową. Rozwija ciało jako całość.

Człowiek przetrwał, bo się poruszał. To jest fundament.

Dlatego nawet trening oporowy powinien być na tym oparty.

Problem w tym, że branża fitness stworzyła środowisko, które często działa odwrotnie, czyli oddziela ruch od jego podstaw i prowadzi do kompensacji. To niestety zwiększa napięcia, asymetrie, sabotuje wyniki sportowe, a w gorszych przyadkach powoduje kontuzje.


Leave a Reply

Your email address will not be published.