Już ponad dekadę temu miałem przyjemność chwycić odważnik kulowy do ręki. Był to okres, w którym wchodziłem do seniorskiej piłki ręcznej i jako dziewiętnastolatek nie chciałem odstawać od starszych zawodników pod względem siły. Dlatego poza codziennym trenowaniem od poniedziałku do piątku i meczem w weekend zorganizowałem sobie dwie, czasem trzy dodatkowe jednostki treningowe, przeznaczone na trening siłowy.
Pierwszy raz z kettlem
Będąc u rodziców nie chciałem robić przerwy od treningu, dlatego Tata załatwił mi od swojego kolegi na kilka dni kettla, który ważył 16 kg. Od razu się w nim zabujałem. Czułem, że jest to narzędzie treningowe z dużym potencjałem i przez kolejne lata przekonywałem się o tym na własnej skórze.
Po powrocie do Gdańska od razu kupiłem sobie 24 kg bestię i kilka książek, by się doedukować w tym temacie. Zapomniałem na długi czas o klasycznej siłowni, bo rozpoczął się mój romans, który nieprzerwalnie trwa do dziś.
Badania
W książkach przeczytałem wiele ciekawych informacji o odważniku. Jedną z nich był opis badania, które polegało na tym, że uczestników podzielono na dwie grupy. Jedna wykonywała klasyczny trenining. Druga grupa trenowała tylko wykorzystując kettla.
O dziwo, lepsze wyniki i większy progres osiągnęła grupa odważnikowa. Dlatego do kolejnego okresu przygotowawczego przygotowywałem się tylko w towarzystwie mojego czajnika. W tamtym okresie osiągałem swoje najlepsze wyniki, jeżeli chodzi o testy sprawnościowe. To właśnie wtedy postanowiłem dokupić kolejne girie do kolekcji. Aktualnie posiadam 8 różnych kettli.
Odważnik kulowy najlepszym narzędziem
Odważnik kulowy jest niezwykle uniwersalnym narzędziem treningowym, które dodatkowo umożliwia masę modyfikacji. Ogranicza je dosłownie jedynie wyobraźnia, lub jak kto woli: kreatywność.
Dlatego oparłem o niego mój system treningowy “Kontrabanda”. Mam dzięki niemu duże pole do popisu. Od podstawowych ćwiczeń balistycznych (dynamicznych), poprzez ćwiczenia statyczne typu tureckie wstawanie (TGU), a na specjalistycznych ćwiczeniach opartych o biomechanikę kończąc.
Jest to wymagające narzedzie zarówno dla początkujących, jak i zawodowców, o ile zostanie ono użyte we właściwy sposób. Jako trenerowi daje mi masę możliwości, bo sprawdza się przy różnorakich celach. Od prostych typu: “chcę po prostu zacząć trenować”, “chciałbym pozbyć się bólu”, a na bardzo ambitnych kończąc.
Kettlebell zmienił sposób, w jaki patrzę na ruch. Dawno przestało mi chodzić o narzędzie. Przede wszystkim chodzi o to, jak je wykorzystasz i jakie daje Ci możliwości.
